Nie ma rzeczy niemożliwych – Wywiad z Rafałem Dunajskim

D.P. Twoja przygoda z quadem zaczęła się w Hamburgu, gdzie kupiłeś swoją pierwszą Hondę. Dlaczego Honda?

Dlaczego Honda? Nie wiem! Jak kupowałem Hondę Trójkołowiec BIG RED 250 nie miałem pojęcia o jeździe quadem. Po pierwszej jeździe w terenie i po kilku rolkach myślałem, że jestem nie do zatrzymania, chociaż Big Red miał napęd na tylną oś i tylko jedno koło z przodu. Wtedy jeszcze nie wiedziałem jak wygląda prawdziwa walka na oesach i jak pachnie błoto, które paruje na rozgrzanym tłumiku. No, ale jak już dosiadłem przeprawową 650- kę (Honda TRX 650) to ozwałem się królem błota. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że 650-ka, która jest na gaźniku lubi zgasnąć w najmniej oczekiwanym momencie. Przeważnie gdzieś na odludziu, zakopany po pas w błocie albo podczas przeprawy przez rwącą rzekę. Mimo wszystko oba te pojazdy wspominam bardzo mile. W końcu to na nich nauczyłem się jako tako poruszać po terenie

D.P. Na czym jeździsz obecnie? Nadal Honda RINCON 680? Dlaczego ten model?

RINCON 680, na którym jeżdżę obecnie, jest na pełnym wtrysku, ma trochę lepsze hamulce od 650 i troszeczkę większą moc. W moim przypadku te 34 konie, którymi dysponuje Rincon w zupełności wystarczają i myślę, że z mocniejszym quadem raczej nie dał bym sobie rady. No i najważniejsze – 680 jak do tej pory jeszcze mnie nie zawiodła.

D.P. Skąd ta wierność Hondzie?

Honda bardzo dużo wybacza szczególnie na trawersach. Jest posłuszna kierowcy na niskim ciśnieniu, wszelkie podjazdy i manewry na trawersach robi jak przyklejona. Jej stosunkowo niska waga, chociaż jest to pojęcie względne, bo do każdego quada przeprawowego trzeba dołożyć około 90 kg osprzętu takiego jak wyciągarki, płyty itp. Mimo tego wszystkiego uzbrojona Honda waży niecałe 400 kg, które jestem w stanie pod wpływem adrenaliny jakoś poprowadzić

...a może to też Cię zainteresuje: