„MOBY DICK” Biały Wieloryb Mitsubishi L200 HP

Na materiał, z którego miała być wykonana zabudowa, jak zwykle wybrałem aluminium. Dlaczego? Ponieważ jako jedyny gwarantował sztywność oraz odporność na ewentualne uszkodzenia, jednocześnie zapewniając plastyczność oraz niską wagę. Poza tym, posiadając już odpowiednie doświadczenie w pracy z tego rodzaju materiałem, uznałem go za najbardziej nadający się do projektu.

Realizacja wizji
Po czterech miesiącach pracy, z których większość godzin popołudniowych oraz wolnych sobót spędziłem przy konstruowaniu i budowie „puszki”, powstała zabudowa mieszkalna widoczna na zdjęciach. Ponieważ zaczynało brakować czasu, pierwotna myśl wykończenia wnętrza na wzór zbliżony do przyczep kempingowych spaliła na panewce. Jednak, stosując w zamian inne materiały, zdążyliśmy wykończyć zabudowę tuż przed wyjazdem do Archangielska i Republiki Komi. Wszystkie główne założenia udało się zrealizować, dzięki czemu podczas podróży po Rosji, dane nam było bezstresowo zażywać „wolności”, nie przejmując się codziennym rozkładaniem obozowiska, wybieraniem odpowiednich miejsc na rozłożenie namiotu, pogodą (żeby tylko nie padało) i innymi tego typu sprawami związanymi z bytowaniem.

Podczas testu wyprawowego, całość, czyli samochód, jak i zabudowa, zdały egzamin na piątkę z plusem. Oprócz tego, że nic się nie urwało, dodatkowo potwierdziły się nasze przypuszczenia odnośnie wyższości zabudowy mieszkalnej nad wszelkiego rodzaju kombinacjami ze spaniem wewnątrz samochodu, namiotami dachowymi, nie wspominając o normalnym, zwykłym namiocie rozkładanym na ziemi. Co nie znaczy, że tradycyjne biwakowanie nie jest bardziej „traperskim”, dostarczającym na pewno dużo więcej emocji i wspomnień.

Dodatkowo utwierdziłem się znowu w przekonaniu, że dobrze przygotowany samochód typu pick-up, nie odbiega w znaczący sposób od innych modeli aut terenowych. Owszem, na pewno jest większy i wymaga więcej od kierowcy, ale jako auto wyprawowe, odpowiednio wyposażone, zapewnia dużo większy komfort podróżowania.

Udało się!
Modernizacje, jakie przeprowadziliśmy w naszym „Moby Dicku”, spowodowały, że auto typowo użytkowe, przerodziło się w auto wyprawowe. Jedyną zmianą, którą wprowadziłem po powrocie do domu, była wymiana ogumienia ze wspomnianych 32 cali na 33 cale. Uzyskałem przez to większą ilość gumy pod felgą 17 cali, co tym samym spowodowało, że jazda po rosyjskich tarkach stała się mniej męcząca. Tym bardziej, że zastosowany w nowym L-200 silnik o sile 178 KM zapewnia dużą rezerwę mocy, a współpracująca z nim, pięciobiegowa, automatyczna skrzynia biegów, niweluje zwiększone opory toczenia, przez co są one prawie niewyczuwalne. Zastosowany w tym aucie system przeniesienia napędu Super Select, bardzo dobrze sprawdził się na rosyjskich szutrówkach, kiedy to przełożenie 4×4 z bezpośrednio dołączonym przednim napędem, okazywało się zbyt sztywne i mocne, za to włączony

Super Select powodował łatwiejsze poruszanie się pojazdu i zapobiegał tzw. „tańczeniu” auta na bardziej miękkich drogach.

”Moby Dick” przeszedł testy typowo off-roadowe i bezsprzecznie zdał je z wynikiem bardzo dobrym.

Autor: Sławomir Wąsowicz, Zdjęcia: autor

...a może to też Cię zainteresuje:

Transsyberia 2008

Umarł król. Niech żyje król Od Rajdu Transsyberia minęło już nieco czasu. Minął tym samym okres, w którym relacjonowało się

Czytaj dalej >>