OFF-ROAD PL MAGAZYN 4x4 | CHALLENGE&INDEPENDENCE
Search
Logo OFF-ROAD.PL magazyn 4x4

Czarnogóra na Wielkanoc

Czarnogóra na Wielkanoc - przygoda Dusterem - OFF-ROAD PL Magazyn 4x4

AUTOR I ZDJĘCIA: Damian Szabla

Czarnogóra na Wielkanoc. Powoli małą tradycją Dusterowiczów z Duster Off Road Team Poland staje się spędzenie Świąt Wielkanocnych poza granicami naszego kraju. Po zeszłorocznej wyprawie do Paryża w tym roku wróciliśmy na nasz ulubiony kierunek – Bałkany. Jako cel obraliśmy Czarnogórę która, pomimo że odwiedzaliśmy ją już wielokrotnie – w dalszym ciągu potrafi nas zachwycić i zaskoczyć.

O wyjeździe przeczytasz też w Magazynie OFF-ROAD PL nr 7-8 2023 (251)!

Bośnia

Przygodę zaczęliśmy od przystanku w Bośni, dokładniej w Sarajewie. Miasto na każdym kroku przypomina, że jeszcze niedawno było polem wojennej rozgrywki. Nierozminowane do dziś pola w okolicy, mnóstwo opuszczonych budynków i widoczne ślady po ostrzałach towarzyszą mu na każdym kroku. Z drugiej strony, miasto do dziś żyje Zimowymi Igrzyskami, choć od organizacji tej imprezy przez Sarajewo minęło już prawie 40 lat. W mieście znajdziemy wiele nawet współczesnych nawiązań do symboliki olimpijskiej. Same budynki olimpijskie i obiekty sportowe, ulokowane na obrzeżach, popadły w ruinę i są obowiązkową pozycją do odwiedzenia przez takich jak my, miłośników niecodziennych urbexów. Kolejnym przystankiem naszej przygody było wyjątkowo urokliwe miasteczko, Mostar. Podobnie jak Sarajewo otoczone jest górkami dlatego w obu miastach, po zaliczeniu turystycznych pozycji obowiązkowych, bardzo łatwo jest znaleźć trasy off-roadowe z pięknymi panoramami.

Dubrownik

Po drodze do Czarnogóry zahaczyliśmy jeszcze o Dubrownik i punkt widokowy. Tuż za tym historycznym miasteczkiem znajduje się zatoka opuszczonych hoteli. W jednym miejscu można znaleźć kilka tego typu niszczejących budynków. Co zaskakujące jak na tak osobliwą atrakcję, ilość turystów była niewiele mniejsza, niż w centrach chorwackich kurortów. Po krótkim zwiedzaniu udaliśmy się w dalszą podróż, docierając do Zatoki Kotorskiej.

Kotor – Czarnogóra i jej najbardziej magiczne miejsca

Zatokę Kotorską uważam za jedno z piękniejszych miejsc na Bałkanach. Warto zjechać z utartych szlaków i pojeździć po okolicznych górach szukając mniej uczęszczanych dróg. Czarnogóra jest miejscem, gdzie bardzo łatwo znaleźć bezdroża z pięknymi widokami. Miejscami można liczyć na małe skoki adrenaliny, zwłaszcza jeżdżąc przy stromych skarpach. Widoki, które rozpościerają się przez całą zatokę, są jednak tego warte. Po objechaniu zatoki dotarliśmy do Kotoru, a po zwiedzeniu miasta ruszyliśmy dalej w góry. Słynnymi serpentynami kotorskimi dotarliśmy na obrzeża Parku Narodowego Lovcen, skąd rozpościera się piękna panorama na niemal całą Zatokę Kotorską. Ten niesamowity widok na zatokę, z wysokości blisko półtora kilometra, pozostaje w pamięci na całe życie. Przejechaliśmy przez park Lovcen, co chwilę znajdując fajne miejsca widokowe. Przebijając się przez góry, kierowaliśmy się z powrotem na nabrzeże. Odwiedzając po drodze Fort Kosmac i kilka mniejszych miejscówek, dotarliśmy do Baru.

Piękna pogoda pozwoliła na zażycie pierwszej w tym roku kąpieli w morzu. Po zwiedzeniu Starego Baru udaliśmy się w podróż nad Jezioro Szkoderskie. Przez góry, z Tudemili do Bojlevici, jechaliśmy fantastyczną, widokową drogą. W okolicach Virpazar trafiliśmy na opuszczone miasteczko pełne starych, zniszczonych pałacyków. Nocleg zaplanowaliśmy nad Jeziorem Szkoderskim. Świadomi, że dzikie biwakowanie jest w Czarnogórze zabronione, szukaliśmy zwykle odludnych terenów. Tym razem jednak ogień na brzegu jeziora zwrócił uwagę straży granicznej patrolującej jezioro na motorówce. Jak na sympatycznych mieszkańców Półwyspu Bałkańskiego przystało, tylko poprosili nas, żeby nie świecić latarkami a ognisko powoli wygaszać. Następnego dnia, okrężną drogą wzdłuż rzeki Rijeka Crnojevića dotarliśmy do Podgoricy. Kilka przystanków w stolicy, na kanionie Cijevna, kaskadach na rzece Moraca czy nad wodospadem Niagara i dalej w drogę w kierunku na Niksic. Po drodze szczególne wrażenie zrobił na nas wkomponowany w górski masyw klasztor Monaster Ostrog.

Zobacz też: Czarnogóra – magia Durmitoru.

Czarnogóra – śnieg w górach, kto by się spodziewał…

Nocleg znaleźliśmy w okolicy wioski Bjelosevina, u podnóża gór. Po nocnej nawałnicy, rano zastaliśmy zaśnieżone samochody. Mimo tej niespodzianki nasz ambitny plan zakładał na ten dzień przeprawę przez góry, na skróty, w kierunki Zabljaka i parku Durmitor. Śnieg u podnóży zwiastował, że górskie trasy mogą być nieprzejezdne. Mijając pomniejsze wioski, sami mieszkańcy sugerowali nam nawrotkę, ale… my nie przejedziemy? Kiedy minęliśmy granicę 1500 metrów, nisko zwisające chmury zaczęły nam mocno ograniczać widoczność. Śnieg po kolana, zamieć i zasypana droga sprawiły, że poruszaliśmy się mocno na oślep. A raptem dwa dni temu i tylko 100 kilometrów wcześniej kąpaliśmy się w Adriatyku. Kiedy w ruch musiały już iść wyciągarki a określenie, którędy biegnie droga, wymagało puszczenia przodem piechura – odpuściliśmy. A właściwie już do samego kanionu rzeki Piva i podnóża Durmitoru po prostu musieliśmy mocno obniżyć pułap.

Dotarliśmy do Jeziora Pivsko i ruszyliśmy ponownie w góry. Malowniczą trasą, serpentynami po skalnej ścianie, miejscami przez tunele wykute w skale ruszyliśmy na Durmitor. Jak się z jednej strony dojazd do Zabljaka nie udał, to próbujemy z drugiej. Czemu Czarnogóra w górach, w tym słynna trasa P14 miałaby nie być odśnieżona? Niestety nasz hurraoptymizm szybko zderzył się ze ścianą. A właściwie kolejną śnieżną zamiecią. O ile dojazd do pierwszej górskiej wioski nie był większym problemem, o tyle w pewnym momencie ponownie szlak nam się urwał, a przed sobą mieliśmy jedynie białą pustynię ciągnąca się tak daleko, jak nam zamieć pozwoliła sięgnąć wzrokiem. Niestety znowu musieliśmy uznać wyższość sił natury, ale widoki z drogi na Jezioro Pivsko były tego warte.

Powrót

Malowniczym kanionem rzeki Piva wróciliśmy do Bośni i Hercegowiny. Dalej wzdłuż rzeki Drina udaliśmy się na północ kraju. Ostatnim przystankiem naszej podróży był Zamek Srebrenik, skąd ruszyliśmy w drogę powrotną do kraju. Czując ogromny niedosyt po górskich przygodach, obiecaliśmy sobie, że wrócimy do Czarnrogóry, jak tylko otworzą drogę przez park Durmitor. Filmy z naszych wyjazdów można znaleźć na kanale YT oraz stronie grupy Duster Off Road Team Poland.

...a może to też Cię zainteresuje: