OFF-ROAD PL MAGAZYN 4x4 | CHALLENGE&INDEPENDENCE
Search
Logo OFF-ROAD.PL magazyn 4x4

Ale Czad – wycieczka do Czadu z Przygody 4×4

Przygoda Czad

W głowach większości z nas Czad nie funkcjonuje jako podróżnicza destynacja, a pierwsze skojarzenie jest wręcz dalekie od Afryki. Wpisując w wyszukiwarkę słowo „Czad” na pierwszej stronie tylko jeden link przenosi nas do szczątkowych informacji o tym jednym z najbiedniejszych i najrzadziej odwiedzanych krajów na świecie. Brak zaplecza turystycznego poza stolicą, brak infrastruktury i katastrofalny stan dróg sprawiają, że niezwykle rzadko trafiają tu nawet wytrawni podróżnicy. Statystycznie, więcej Europejczyków zdobywa Mount Everest, niż jedzie na wycieczkę do Czadu. Co więc sprawiło że tam trafiłam? Z Przygodami 4×4 podróżowałam już nie jeden raz ale gdy pewnego wrześniowego popołudnia Miłosz napisał „będzie Czad” zapytałam podekscytowania, czyli co?

Ale Czad – wycieczka do Czadu z Przygody 4×4. O przygodzie przeczytasz też w Magazynie OFF-ROAD PL nr 3-4 2023 (249)!

Jakież było moje zaskoczenie gdy okazało się że pojawiała się możliwość jednej z pierwszych wypraw self drive do tego odległego kraju. Gdy do pomysłu doszły niesamowite zdjęcia, filmy oraz relacje podróżników, to już wiedziałam, że nie może mnie tam zabraknąć!

Jako, że temat wynikł „nagle”, a do wyjazdu pozostały niecałe trzy miesiące to nie pozostało mi nic innego jak zacząć przygotowania, a było ich wcale niemało. By przekroczyć granicę Czadu niezbędna jest wiza, której nie można wyrobić w Polsce. By to zrobić konieczna jest wizyta w ambasadzie w Berlinie. Poza formalnościami wizowymi niezbędne jest zaświadczenie o przyjęciu szczepienia na COVID oraz na żółtą febrę, więc październik rozpoczęłam od wizyty u lekarza medycyny podróży, od którego dostałam długą listę zaleceń. Warto wiedzieć, że w Czadzie istnieje wyłącznie prywatna opieka zdrowotna i to tylko w stolicy, więc wybierając się w inne części tego kraju koniecznie trzeba zabrać solidnie przygotowaną apteczkę.

Gdy drugiego dnia świąt otrzymałam maila z adnotacją „JUŻ ZA KILKA DNI” to wiedziałam że już za chwilę rozpocznie się jedna z najbardziej niesamowitych wypraw w moim życiu. Spakowałam więc torbę i 29 grudnia o 5:50 wsiadłam w pociąg relacji Warszawa-Wiedeń.

Start do wielkiej przygody: AKADEMIA 4×4 – zamów teraz!

Ndżamena

Naszą przygodę zaczęliśmy od Ndżameny – stolicy i największego miasta Czadu. Położone jest w południowo-zachodniej części kraju, na brzegu rzeki Szari, nieopodal ujścia rzeki Logone i około 30 km od jeziora Czad. Ndżamena to główny ośrodek polityczny, administracyjny, gospodarczy i kulturalny Czadu.

Po przylocie i zameldowaniu się w hotelu konieczne było załatwienie formalności z zalegalizowaniem pobytu. Początkowo mieliśmy zrobić to osobiście, jednak udało się to załatwić przez naszego przewodnika i lokalną agencję. Popołudniowy odpoczynek, wieczorna kolacja i rano mogliśmy odebrać samochody, które będą nam towarzyszyć przez kolejne kilkanaście dni. Spodziewaliśmy się raczej aut w kiepskim stanie, a wsiedliśmy do naprawdę fajnej Toyoty 78. przystosowanej do tamtejszych warunków. Wprawdzie po drodze mieliśmy przygodę z hamulcami ale o tym później.

W Czadzie nie istnieją żadne ubezpieczenia komunikacyjne i szkodowe, trzeba być zatem świadomym, że ponosi się pełną odpowiedzialność za wynajęte auta (również za szyby czy opony).

Cele wyprawy były dwa: Park Narodowy Zakouma na południu Czadu oraz pustynna wyżyna Ennedi na północy. Więc po jednodniowym pobycie w Ndżamenie, drugiego dnia po odberaniu aut ruszyliśmy na południe.

Podróżowanie po Czadzie

By podróżować po Czadzie niezbędna jest współpraca z lokalną agencją, to ona załatwia wszelkie formalności podczas kontroli policyjnych i wojskowych, których ku mojemu zaskoczeniu nie było aż tak dużo, to ona załatwia permity, bez których nie można przejechać daną droga i to ona rejestruje naszą obecność na komisariatach.

Czad – droga do Parku Narodowego Zakouma

W teorii dystans do Parku Narodowego Zakouma nie jest aż tak duży, jednak Czad jest ogromny, ponad 4 razy większy od Polski, a destynacje nie są mierzone kilometrami, a godzinami, więc na dojazd do naszego pierwszego celu zarezerwowaliśmy sobie 3 dni.

Stolicę opuściliśmy wyasfaltowaną zatłoczoną drogą mijając coraz biedniejsze i coraz bardziej zaśmiecone osiedla. Regularny asfalt szybko ustąpił miejsca dziurawej drodze, którą niejednokrotnie lepiej było omijać bokiem. Po drodze mijaliśmy biedne wioski i miasteczka, które w większości są pozbawione prądu, zbiorniki wodne, które są wodopojem dla zwierząt, a dla mieszkańców miejscem, w którym toczy się życie – niejednokrotnie widzieliśmy kobiety robiące pranie i rozwieszone materiały na pobliskich krzakach. Co jakiś mijały nas ogromne ciężarówki niemieszczące się w żadnych europejskich normach, niejednokrotnie z pasażerami na ładunku, a także mnóstwo obładowanych osiołków, które są tu podstawowym środkiem komunikacji dla miejscowej ludności. Krajobraz stawał się coraz bardziej pusty, coraz częściej mijaliśmy zachwycające czerwone akacje, a my błyskawicznie weszliśmy w rytm podróży.

Lokalny targ

Trzeciego dnia wyprawy dojechaliśmy do miasta Abou Deia w regionie Salamat w południowo-środkowym Czadzie. Po rejestracji naszego przyjazdu na posterunku mieliśmy okazję odwiedzić lokalny targ. Autentyczny i bardzo kolorowy. Ludzie zainteresowani nami, a my jeszcze bardziej zainteresowani nimi. Nie wszyscy jednak zgadzali się na zdjęcia, co jest dość powszechnym zjawiskiem w Czadzie. Wśród miejscowej ludności panuje przekonanie iż biali ludzie zarabiają na zdjęciach robionych na miejscu, a przy okazji wciąż żywe jest przeświadczenie że robiąc zdjęcie kradnie się dusze. Wrażenia po pobycie na targu były niesamowicie pozytywne, choć momentami było wokół nas bardziej niż tłoczno.

Czytaj też: Tunezja – tam, gdzie rosną najsłodsze daktyle

Park Narodowy „Zakouma” – raj dla miłośników dzikiej przyrody

Park Narodowy Zakouma na południu Czadu jest dostępny tylko 4 miesiące w roku. Zajmuje powierzchnię około 3000 kilometrów kwadratowych i jest uważany za jedno z ostatnich miejsc w Afryce Środkowej, które jest prawdziwym schronieniem dla dzikiej przyrody i jednocześnie uważany jest za jedno z najbardziej udanych przedsięwzięć ochronnych na tym obszarze Afryki. Utworzony w 1963 roku Zakouma był pierwszym parkiem narodowym w Czadzie.

Spędziliśmy tam cały dzień w poszukiwaniu dzikich zwierząt. Łowy były niezwykle udane. Żyrafy Kordofan, lwy, antylopy, bawoły, pawiany, krokodyle, ptaki, których jest tu ponad 370 gatunków, a nawet największe stado słoni w północnej Afryce. Z lokalnymi przewodnikami tropiliśmy zwierzęta poza utwardzonymi drogami, również po zmierzchu. Noc spędziliśmy w namiotach w parkowym campie, co pozwoliło nam nasłuchiwać dzikich zwierząt przez całą noc.

Droga do Ennedi

Z Zakoumy pojechaliśmy w kierunku Ennedi – głównego celu naszej wyprawy. Droga była długa i w większości nie asfaltowa, ale za to bardzo ciekawa. Udało się nam nawet odwiedzić jedną z wiosek, w której gromada sympatycznych dzieci natychmiast nas otoczyła i towarzyszyła na każdym kroku. Mogliśmy zobaczyć jak mieszka miejscowa ludność, poznać zasady panujące w wiosce, a także zrobić drobną wymianę biżuterii.

Po drodze do Ennedi mijaliśmy dobrze nam już znane przeładowane ciężarówki, osiołki, a także karawany nomadów. Zawitaliśmy również do miejscowości Abeche, w której mijało nas mnóstwo kolorowych tuk-tuków – podróż takim środkiem transportu po Czadzie to by było przeżycie! Poszliśmy także na miejscowy targ, na którym kupiliśmy ziemniaki na wymarzone frytki na pustyni.

Ostatnią miejscowością przed Ennedi było Kalait, w której zatankowaliśmy nasze auta na full, by przez kolejne dni eksplorować ten nadal, w większości, nieodkryty obszar. Stacja benzynowa nie przypominała znanych nam stacji w Europie. Przemycon paliwo z Libii przelewane jest z beczek do kanistrów, po czym można łatwo tankować nasze auta.

Ennedi

Ennedi to największy sekret Sahary – dusza Afryki – kraina wciąż dzika i nie do końca odkryta. To miejsce zachwycających krajobrazów i niezwykłych ludzi. Malownicze wąwozy, skalne formacje, labirynty, tryskające spod ziemi guelty zbiorniki wody, które tworzą się w kanałach odwadniających lub wadi na Saharze. Rozmiar i czas trwania zależy od lokalizacji i warunków. Na powierzchni skał w jaskiniach zachowały się tysiące malowideł i rytów naskalnych. Ennedi to podobno jeden z największych obszarów występowania sztuki naskalnej na Saharze. Ten niezwykły krajobraz został wpisany na listę UNESCO. Jak napisano w uzasadnieniu: „To płaskowyż z piaskowca poprzecinany kanionami i dolinami o spektakularnym krajobrazie z klifami, naturalnymi łukami i pojedynczymi formacjami skalnymi”

Naszą przygodę z Ennedi rozpoczęliśmy od wizyty w wiosce i od zapoznania się z lokalną społecznością. Po krótkiej rozmowie z szefem wioski i po uściśnięciu ręki wiedzieliśmy, że zostaliśmy zaakceptowani i możemy ruszać w dalszą podróż.

Zamów prenumeratę Magazynu OFF-ROAD PL!

Już pierwszego dnia w Ennedi zobaczyliśmy strusia, tak strusia! Istnieją projekty przywrócenia na tym obszarze populacji tego gatunku, jednak na skutek działalności ludzkiej i znacznej liczby zwierząt domowych, wciąż jest to bardzo trudne.

W połowie dnia dotarliśmy do zapierającej dech w piersiach GUELTY DE BACHIKELE. Guelta de Bachikele jest uważana za botaniczny raj ze względu na występującą tam unikalną roślinność, której nie spotkamy w innych miejscach Sahary i Sahelu. Piękne palmy, setki wielbłądów i kilkadziesiąt osiołków pijących wodę z dna wąwozu to obrazy, które na długo zostaną w naszej pamięci. W guelcie spotkaliśmy również miejscową ludność, która była zdecydowanie mniej przyjaźnie nastawiona niż ta na południu Czadu.

Po niespiesznym lunchu ruszyliśmy w dalszą podróż by późnym popołudniem dojechać na miejsce naszego kolejnego biwaku – pod ŁUK BACHIKELE. Zachód słońca w tym miejscu był prawdziwym spektaklem światła, płonące czerwienią skały były pięknym dopełnieniem tego ekscytującego dnia.

Nazajutrz po spakowaniu obozu ruszyliśmy do naszego kolejnego punktu na mapie – pod ŁUK ALOBA. To największy łuk na Saharze i drugi największy łuk na świecie. Ma 122 metry wysokości i 76 m rozpiętości i jest jednym z najpiękniejszych naturalnych łuków na świecie. Im dłużej eksportowaliśmy płaskowyż Ennedi tym byliśmy bardziej zachwyceni. Skalne grzyby, okna, kolumny, a nawet słoń, kolejne formy coraz bardziej rozbudzały naszą wyobraźnię. Przemierzając piaskowe trakty dojechaliśmy również do miejsca, w którym mogliśmy podziwiać malowidła naskalne przedstawiające zwierzęta, które kiedyś żyły na Saharze. Mówi się, że jest to jeden z największych obszarów występowania sztuki naskalnej w tej części świata, jednak do tej pory nikt tego nie spisał ani nie udokumentował.

Ukoronowaniem zwiedzania Ennedi była GUELTA D’ARCHEI. Jej spektakularne położenie w skalnym wąwozie powoduje, że jest to najsłynniejsza guelta na Saharze. W Archei jest zawsze woda, dlatego codziennie można tu spotkać stada wielbłądów przyprowadzane przez lokalnych mieszkańców. To również jedno z ostatnich miejsc występowania skarłowaciałych krokodyli nilowych na Saharze, przy odrobinie szczęścia można je tu zobaczyć, nam się to jednak nie udało.

Naszą przygodę z Ennedi zakończyliśmy na spektakularnym LABIRYNCIE D’OYO. Kilkugodzinna wędrówka labiryntem utworzonym wśród ostańców wzbudziła w nas zachwyt i jeszcze większe zafascynowanie tym niezwykłym miejscem.

Płaskowyż Ennedi był głównym celem naszej wyprawy. Zachwycił nas przestrzenią i mnogością form skalnych. Spędziliśmy tam 4 dni i spokojnie moglibyśmy zostać dłużej, by jeszcze dłużej pokluczyć pomiędzy jardangami i pojeździć po piaszczystych traktach.

Czad – Powrót do Ndżameny

To był ostatni etap naszej podróży. Po drodze minęliśmy Kalait (pierwsza większa miejscowość po opuszczeniu Wyżyny Ennedi), Abeche (drugie największe miasto Czadu i ośrodek administracji regionu Wadaj) oraz Mongo. Bezkresne widoki powoli ustępowały coraz liczniej zaludnionym obszarom. Opuściliśmy Saharę i przenieśliśmy się w znany nam już obszar Sahelu z pięknymi czerwonymi akacjami i dużymi stadami bydła. Droga była długa i obfitowała w drobne awarie, jednak nawet zapchany filtr paliwa, uchodzące powietrze z opony, czy brak styku w kablach nie
pokrzyżowały nam planów dotarcia do stolicy na największy festiwal kultury czadyjskiej FESTIVAL DARY.

Start do wielkiej przygody: AKADEMIA 4×4 – zamów teraz!

Festival Dary

W trakcie podróży po Czadzie znaleźliśmy informacje, że od 24.12.2022 do 21.01.2023 odbywa się festiwal kultury czadyjskiej. Po szybkiej naradzie stwierdziliśmy, że nie może nas tam zabraknąć. Każdy z regionów miał przygotowane stoisko z rękodziełem i informacją o swojej małej ojczyźnie, były prezentacje artystyczne i kulinarne. Koloryt, różnorodność i niesamowita energia to coś co niesamowicie nas zachwyciło, a fakt iż trafiliśmy na festiwal po prawie trzech tygodniach podróży pozwolił nam jeszcze lepiej zrozumieć kulturę tego kraju.

Przez te niesamowite prawie trzy tygodnie, zobaczyliśmy cuda natury na Wyżynie Ennedi, dzikie zwierzęta w Parku Narodowym Zakouma, zobaczyliśmy jak żyją i pracują mieszkańcy północnego i południowego Czadu. Przejechaliśmy ponad 3500 km w upale, kurzu i bez dostępu do bieżącej wody. Zdecydowanie zostaliśmy pozytywnie zaskoczeni miejscową ludnością oraz tym, że jest tu naprawdę bezpiecznie. Jeśli miałabym jeszcze raz podjąć decyzję czy jadę do Czadu, to zdecydowanie nie zastanawiałabym się ani minuty i życzę każdemu podróżnikowi, by podobnie jak my dał kiedyś Czadu!

...a może to też Cię zainteresuje: