OFF-ROAD PL MAGAZYN 4x4 | CHALLENGE&INDEPENDENCE
Search
Logo OFF-ROAD.PL magazyn 4x4

Bułgaria

Koniec jazdy do górskich jezior zaporowych

Nie tylko Morze Czarne

Większości Polaków wakacje w Bułgarii kojarzą się wyłącznie z wybrzeżem Morza Czarnego, jednak Bułgaria to w dużej części górzysty kraj, który ma wiele do zaoferowania osobom lubiącym terenowe szaleństwo. Wystarczy namiot i auto z napędem 4×4, by przeżyć wspaniałe wakacje, na których nie braknie off-roadu oraz zwiedzania ciekawych miejsc, w tym zabytków pochodzących z czasów, gdy u nas nikt nie myślał o budowaniu czegoś trwalszego niż drewniane grody.

Koniec jazdy do górskich jezior zaporowych

Koniec jazdy do górskich jezior zaporowych

Ograniczone zaufanie

Z punktu widzenia turysty off-roadowego nie ma większych problemów ze znalezieniem informacji o Bułgarii. Dostępne są przewodniki i w miarę dokładne mapy w skali pozwalającej na przemieszczanie się po górach. Oczywiście zawsze do dyspozycji są też zdjęcia satelitarne. Jednak do informacji z map i zdjęć trzeba (zwłaszcza w przypadku dróg najniższych kategorii) podchodzić z ograniczonym zaufaniem. Nie znalazłem też map topograficznych Bułgarii dla systemu Garmin – osobiście preferuję podczas jazdy terenowej tego typu rozwiązania. Zdarzało się, że tzw. „żółte” drogi, czyli drugie pod względem ważności, nie były przejezdne z powodów zarwania skarpy lub zasypania głazami. Widać było, że jest to stan z przed kilku lat, a nie sprawa ostatniego deszczu. Podobnie było ze zdjęciami satelitarnymi. Co prawda obecnie część zdjęć o dużej dokładności dla tego obszaru pochodzi z roku 2013, ale są też zdjęcia z 2003 i starsze, a od tego czasu część dróg terenowych zdążyła zarosnąć, czego sami zresztą doświadczaliśmy. Ale właśnie na tym polega przygoda. Podróż nie zawsze przebiega tak, jak ją sobie zaplanujemy. Raz się wydarzyło, że przemieszczając się stokową drogą usuwaliśmy z niej kolejne głazy, aby po kilku takich zatrzymaniach utknąć na dobre przed skałą większą od naszego auta. I na dodatek nie dało się zawrócić. Musieliśmy więc cofać się po wąskiej drodze przez kilkaset metrów. Innym razem trasę zatarasowało leżące drzewo. Niewiele myśląc przerąbaliśmy pień. Niestety już za następnym zakrętem, po zaledwie kilkudziesięciu metrach jazdy droga kończyła się na głębokim jarze. Nauczeni doświadczeniem, przed kolejnymi przeszkodami tego typu, zanim zabraliśmy się za ich usuwanie, sprawdzaliśmy pieszo dalszy przebieg drogi.

Koniec jazdy - dla nas niestety było za wąsko. Podczas naszej wyprawy nieprzejezdne drogi nie były rzadkością

Koniec jazdy – dla nas niestety było za wąsko. Podczas naszej wyprawy nieprzejezdne drogi nie były rzadkością

Drogi, noclegi

Z informacji praktycznych warto wspomnieć, że w Bułgarii obowiązuje opłata winietowa za jazdę po wszystkich drogach. Wartą ją kupić, bo jest sprawdzana nie tylko podczas kontroli drogowych, ale także przy wyjeździe z Bułgarii. Tradycyjnie najlepiej kupić winietę na stacji benzynowej, w innych szeroko reklamowanych miejscach są one dużo droższe. Co do jazdy po drogach innych niż asfaltowe – nie spotkaliśmy się z jakimikolwiek zastrzeżeniami. Off-roadowców zapewne interesuje możliwość rozbijania się na dziko. Nie było z tym najmniejszego problemu. Oczywiście najczęściej szukaliśmy miejsc, które gwarantowały, że nie byliśmy dla innych widoczni. Ale zdarzało się nam też pytać miejscowych gospodarzy o możliwość kempingowania na pobliskiej łące – nigdy nie było problemu, a raz skończyło się spaniem w domu właściciela łąki. Co jakiś czas nie zaszkodzi skorzystać z nielicznych jednak kempingów, a nawet ze stosunkowo niedrogich kwater prywatnych lub hotelików.
Jak wyżej wspomniałem, byłem w bułgarskich górach dwukrotnie – pierwszy raz na wakacyjnym wyjeździe dwóch rodzin latem 2012 roku, drugi raz był krótkim, dwuosobowym (męskim) wyjazdem w czerwcu 2013. Opiszę przede wszystkim wrażenia z tego pierwszego, ale oczywiście wspomnę o kilku przygodach i miejscach również i z drugiego wyjazdu.

Melnik i klimatyczne domy z czerwoną dachówką

Melnik i klimatyczne domy z czerwoną dachówką

Przygodę czas zacząć

Chcieliśmy zacząć przygodę z Bułgarią od odwiedzenia jej stolicy – Sofii. Po całym dniu jazdy zaplanowaliśmy nocleg na niedaleko położonym od miasta kempingu, aby zaraz z rana odwiedzić centrum i jeszcze tego samego dnia pojechać w kierunku Rodopów. Już od granicy serbsko–bułgarskiej zaczęła się psuć pogoda. Widzieliśmy ogromne wyładowania w rejonie „naszego” kempingu i obawialiśmy się, że będziemy mieli kłopoty z rozbiciem namiotów w czasie burzy. Gdy zajechaliśmy na miejsce okazało się, że kempingu po prostu nie ma i nikt o nim nie słyszał. A przecież widziałem w Internecie jego zdjęcia i mapkę z lokalizacją. Witamy w Bułgarii. Na szczęście po drodze, przy obwodnicy Sofii widzieliśmy niewielki, ale dobrze oznakowany hotel. Było już ciemno, padał deszcz. W takich warunkach trudno szukać miejsca do rozbicia namiotów. Pojechaliśmy do hotelu. Pani na recepcji widząc nasza grupę (dorośli, młodzież i dzieci) poleciła nam jednak inne miejsce. Jak się rozejrzeliśmy to zrozumieliśmy dlaczego – budynek wyglądał na miejsce wykonywania „najstarszego zawodu świata”. Na szczęście ten polecony hotel był już zupełnie normalny. Jak widać pierwsze zetknięcie z Bułgarią trochę nas podłamało, ale potem było już tylko lepiej.

Sofia

Następnego dnia, tak jak planowaliśmy, odwiedziliśmy Sofię. Odbyliśmy miły spacer pomiędzy posągiem św. Zofii (patronki miasta), a Soborem św. Aleksandra Newskiego, odwiedzając po drodze Narodowe Muzeum Archeologiczne. Samochody zaparkowaliśmy w pobliżu Głównej Hali Targowej (wybudowanej w 1911 roku, a odnowionej w 2000), w której przed odjazdem na południe zaopatrzyliśmy się w mapy gór. Pierwszy nocleg „na dziko” spędziliśmy nad jeziorem Iskar. Nie byliśmy tam jedynymi kempingującymi – obok nas było wielu wędkarzy (głównie w wieku emerytalnym). Ich obozowiska wyglądały tak jakby były rozstawione na nieco dłużej niż kilka nocy – wg mnie na całe lato. Dość ciepła jak na podgórskie warunki woda zachęcała do kąpieli, choć po południu rozbijaliśmy obóz w niemal już tradycyjnym deszczu.

Sobór św. Aleksandra Newskiego w Sofii

Sobór św. Aleksandra Newskiego w Sofii

Monastyr Riłski

Kolejnego dnia zaczęliśmy zwiedzanie południa Bułgarii, wyszukując off-roadowe trasy pomiędzy poszczególnymi atrakcjami turystycznymi. Zaczęliśmy od Monastyru Riłskiego, który założony został w X wieku, a obecny jego kształt pochodzi z wieku XIV. Ten największy zespół klasztorny w Bułgarii jest świętością dla mieszkańców, symbolem prawosławia, tożsamości narodowej oraz przetrwania bułgarskiego języka i kultury, duchową stolicą podczas pięciu wieków niewoli. W zespole klasztornym można zwiedzać cerkiew, muzeum, a także wejść na wierzę ostatniej obrony. Można również podjąć próbę wjazdu wąską górską drogą do zbiorników zaporowych będących częścią zespołu elektrowni wodnych (nas w czerwcu 2013 roku zatrzymał „lodowiec” – oceniliśmy jego wiek na kilka lat). Na końcu drogi biegnącej obok klasztoru, w przepięknej górskiej scenerii na wysokości około 2000 m n.p.m. można rozbić obozowisko.

Jaskinie

Kolejny dzień wypełniony trasami off-road zakończył się zakwaterowaniem w górskiej owczarni. Po tym luksusowym noclegu zeszliśmy pod ziemię do Jagodińskiej Jaskini, aby następnie wjechać – dość trudną terenową trasą – na Orłowe Oko (wspaniały punkt widokowy). Miejscowi przedsiębiorcy wożący turystów swoimi terenówkami proponowali również i nam podwiezienie na górę. Po zobaczeniu naszych aut już nic więcej nie powiedzieli. Tego dnia zeszliśmy jeszcze raz pod ziemię, a w zasadzie to do Hadesu, bo właśnie przez Diabelskie Gardło Orfeusz dostał się tam poszukując Eurydyki. Jaskinia służyła też Trakom, poprzednim mieszkańcom tych ziem, do wrzucania ofiar bogom, a rusałki czekały u wejścia na pięknych młodzieńców. Na nas niestety czekał tylko pan grający na dudach.

Zejście do Hadesu - jak widać chętnych jest wielu

Zejście do Hadesu – jak widać chętnych jest wielu

Geła

Nocleg tego dnia był atrakcją samą w sobie. W miejscowości o nazwie Geła odbywał się akurat festyn ludowy (powiedział nam o tym „anglojęzyczny” syn właścicieli owczarni). Na placu koło kaplicy i oświetlonego jasno krzyża grały zespoły ludowe, a uczestnicy zabawy po prostu sobie tańczyli. Wokoło było mnóstwo stoisk z wyrobami ludowymi i jedzeniem, a niewiele dalej setki namiotów uczestników festynu. Na miejsce naszego obozu wybraliśmy okoliczną górkę – położoną na tyle blisko, aby być móc pieszo dojść na imprezę, ale jednocześnie na tyle daleko, aby muzyka nie przeszkadzała nam w wypoczynku. Po pewnym czasie przeniosła się do nas ze swoim namiotem para młodych Bułgarów, którzy rozbili się jeszcze dalej, ale – jak się dowiedzieliśmy – obawiali się dzikich zwierząt. Nie słyszeliśmy nic na temat ataków dzikiej zwierzyny, ale nie odmówiliśmy oczywiście gościny przy naszym obozie. Rano w czasie śniadania przemaszerowało koło nas stado owiec i kóz – może o te zwierzęta chodziło naszym towarzyszom. Nie startowały nas chyba tylko dlatego, że dzielnie o swój teren walczył towarzyszący nam York o imieniu Leon.

Asenowgrad

Kolejny dzień wypełniła nam przeprawa przez góry do miejscowości Cudnyje Mostowe, gdzie znajdują się dwa wielkie naturalne mosty skalne (rozpiętość większego dochodzi do 100 m). Następnie udaliśmy się do zamku w Asenowgradzie. Niestety tam ciągle trwały prace archeologiczne i przez to nie mogliśmy za wiele zwiedzić. Po drodze na nocleg udało się nam odwiedzić założony w XI wieku Monastyr Baczkowski, kolejny z trzech największych bułgarskich klasztorów. Tej nocy rozbiliśmy się na dziko pod wspaniałymi drzewami, które niestety okazały się siedliskiem czegoś w rodzaju szerszeni. Dały o sobie znać podczas wieczornego seansu filmowego, który został w ten sposób brutalnie przerwany.
Batak
Kolejnym miejscem na naszej trasie był Batak. Miejscowość została okrutnie doświadczona podczas okupacji tureckiej. W odwecie za powstanie Turcy wymordowali 5 z 6 tysięcy mieszkańców. Próbowali podpalić cerkiew, w której schronili się uciekający przed pogromem, a gdy ogień nie chciał zająć świątyni obiecali wszystkim, że pozostawią ich przy życiu, jeżeli wyjdą na zewnątrz. Oczywiście słowa nie dotrzymali. O okrucieństwach tureckich żołnierzy powiadomił Europę korespondent polskiego pochodzenia – Antoni Piotrowski, który został wysłany tam przez Anglików. Jako dobry rysownik utrwalił to, co widział na ogromnym płótnie „Rzeź w Bataku”.

Batak - miejsce tragedii podczas tureckiej okupacji

Batak – miejsce tragedii podczas tureckiej okupacji

Melnik

Pod koniec pobytu w Bułgarii odwiedziliśmy Monastyr Różeński – trzeci z wielkich monastyrów położony wśród wzgórz z miękkiego, żółtego piaskowca i otoczony licznymi winnicami. Nie ma w tym nic dziwnego, bo znajduje się bardzo blisko Melnika – stolicy winiarzy bułgarskich. Początki klasztoru założonego niedaleko twierdzy mełnickiej sięgają IX wieku. Obecnie – pieczołowicie odrestaurowany – jest oazą spokoju.

Monastyr Różeński

Monastyr Różeński

Poszukując off-roadowych dróg do Melnika natrafiliśmy na bardzo ciekawe zjawisko – piaskowy tunel. W zasadzie to miałem wątpliwości, czy możemy przez taką dziurę w piasku przejechać. Przezornie sprawdziłem, czy nie ma tam jakiś zabezpieczeń, betonowej okładziny czy czegoś w tym rodzaju. Niestety nie było. Gdy poskrobałem ścianę palcem, piasek odpadał. Skuszeni licznymi śladami przejazdu, z duszą na ramieniu zdecydowaliśmy się przeprawić przez tunel strachu. Na szczęście nic nie drgnęło. Co więcej widzieliśmy w Melniku wiele domów wbudowanych w te miękkie skały. Zapewne taka budowa geologiczna ułatwia drążenie piwnic do przechowywania owoców pracy winiarzy.
Jako że pora naszego dojazdu do Melnika była bardzo późna, zdecydowaliśmy się na wynajęcie kwatery. Z okazji „zielonej nocy” na ziemi bułgarskiej poszliśmy na obiad (a raczej kolację) do jednej z wielu restauracji w centrum tego ślicznego miasteczka. Trzeba przyznać, że jedzenie było bardzo smaczne.
Kolejnego dnia, po zaopatrzeniu się w stosowny zapas wina (zarówno na dalszą cześć podróży, jak i do zabrania do Polski) przekroczyliśmy granicę bułgarsko–grecką, udając się na dalszą cześć wakacji, między innymi w greckie góry. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że przekroczyliśmy o jeden dzień ważność wykupionych winiet drogowych i dostaliśmy za to reprymendę (na szczęście tylko słowną) od służb granicznych.

Piaskowe skały koło Melnika

Piaskowe skały koło Melnika

Podsumowując

Nie mieliśmy poważniejszych awarii, które unieruchomiłyby nas na dłuższy okres. Jak wiadomo trudność przejazdów off-roadowych zależy przede wszystkim od pogody. W czasie rodzinnego wyjazdu wakacyjnego w 2012 roku – poza początkowym deszczem – mieliśmy ładną pogodę, a przez to łatwe trasy off-roadowe. W czerwcu 2013 roku byliśmy w Bułgarii w czasie bardzo intensywnych opadów deszczu, co miało swoje odzwierciedlenie w stanie dróg i poziomie trudności przejazdu. Na szczęście prawie uniknęliśmy większych kłopotów. Piszę „prawie”, bo już w drodze powrotnej na terenie Serbii w środku nocy awarii uległ alternator. Spędziliśmy dobę czekając aż serbscy mechanicy i elektrycy go naprawią. Trzeba przyznać, że prawie się udało. Mechanicznie był naprawiony, ale elektronika z braku oryginalnej została dopasowana z innego modelu. Pozwoliło to nam dojechać do domu, ale w Polsce trzeba było dokonać powtórnej naprawy. Gdyby awaria wydarzyła się dosłownie 100 km wcześniej, to bylibyśmy w Bułgarii prawie pod firmowym serwisem Land Rovera. W Unii Europejskiej można by – za ceną podobną jak w Polsce – założyć nowy alternator. Na tym przykładzie widać również, jakie są zalety podróżowania wewnątrz zjednoczonej Europy.

 

NIEZBĘDNIK PODRÓŻNIKA

CEL PODRÓŻY

góry na południu Bułgarii

ODLEGŁOŚĆ

Warszawa – Sofia około 1600 km (przez Serbię)

DOKUMENTY

jadąc przez Serbię potrzebny jest paszport i zielona karta; płatne drogi: Bułgaria – konieczna winieta na wszystkie drogi; Czechy, Słowenia, Węgry – winiety na autostrady; Serbia – opłata pobierana na bramkach autostradowych

WALUTA

lew (BGN), 1 BGN = 100 stotinek; 1 BGN = 2,18 PLN (jesień 2019)

KONSULAT

Sofia, Chan Krum 46, 1000
tel.: + 359 2 987 26 10; tel. dyżurny: + 359 884 688 510

ZALECENIA MEDYCZNE

brak, warto mieć kartę EKUZ oraz dodatkowe ubezpieczenie podróżne

WARUNKI ATMOSFERYCZNE

trochę cieplej niż w polskich górach

PALIWO

benzyna 95, ON – ok. 2,6 BGN/litr

WODA

My pijemy zawsze wodę sprzedawaną w butelkach. W wodę do celów gospodarczych zaopatrywaliśmy się w licznych górskich źródłach.

KOSZT LOKALNEGO POSIŁKU

podobnie jak w Polsce

NOCLEGI

ceny podobne lub nieznacznie niższe niż w Polsce

DODATKOWE INFORMACJE

Gesty głową oznaczające negację i potwierdzenie w Bułgarii mają znaczenie odwrotne niż w Polsce. Dobrze jest upewnić się słownie, czy rozmówca chciał powiedzieć nie (ne) czy tak (da).

Obóz nad jeziorem Iskar

Zdjęcie 1 z 16

Obóz nad jeziorem Iskar

Tekst: Andrzej Zygmunt, zdjęcia: autor, Łukasz Robak

...a może to też Cię zainteresuje: