OFF-ROAD PL MAGAZYN 4x4 | CHALLENGE&INDEPENDENCE
Search
Logo OFF-ROAD.PL magazyn 4x4

Hołek złapał gumę, motocykliści trzymają tempo

Krzysztof Hołowczyc przebił koło na trasie piątego etapu rajdu Dakar. Zawodnik ORLEN Team na mecie odcinka uplasował się jednak z dobrym, ósmym czasem i obronił piąte miejsce w generalce rajdu. Motocykliści pojechali równo. Marek Dąbrowski pomimo drobnych problemów z płynnością przyśpieszenia motocykla był 29., a Jacek Czachor 23. Kapitan Orlen Team awansował w generalce o jedną pozycję i jest 22., czyli dwa miejsca za kolegą z zespołu.

Piąty etap wiódł z San Salvador do Calamy. OS poprzedzała długa, ponad 500 kilometrowa dojazdówka, następnie zawodnicy wystartowali do rywalizacji na trasie o długości 207 kilometrów.

 

Hołowczyc rozpoczął OS bardzo szybko. Na pierwszym punkcie pomiaru czasu był czwarty. Później złapał kapcia, który spowolnił auto na kopnym piachu fesz-fesz. Załoga musiała się zatrzymać i wymienić wadliwy element.

 

Trochę musieliśmy powalczyć ze ściągnięciem koła. Na tej operacji straciliśmy około trzech minut. Było bardzo dużo kurzu, który dostał się między piastę, najgorsze jest jednak to, że koło było bardzo mocno rozgrzane. Aż się dymiło. Sporą część OSu pokonaliśmy na tym kapciu. Po prostu na fesz-feszu nie było czuć, że mamy przebite koło. Jedyną oznaka była utrata mocy w aucie, które nie miało siły przyśpieszać. Najważniejsze, że jesteśmy na mecie i to z całkiem niezłym czasem. To był bardzo ciekawy odcinek, coraz lepiej zaczynam poznawać auto i uczę się mu ufać na trudnych partiach trasypowiedział Krzysztof Hołowczyc.

 

W klasyfikacji rajdu nadal prowadzenie należy do dwóch Volkswagenów. Stawkę otwiera Carlos Sainz, przed Nasserem Al.-Attiyiah. Za nimi plasuje się Stephane Peterhanzel (BMW), Giniel De Villiers i jadąca BMW załoga ORLEN Team.

 

Motocykliści na biwak przybyli przed załogami samochodowymi. Byli cali w kurzu i wycieńczeni z powodu trudnych warunków panujących na trasie. Etap rozpoczęli  wcześnie rano. Na dojazdówce, która przechodziła przez położoną wysoko w górach granicę Argentyńsko-Chilijską panowała ujemna temperatura. Później na trasie odcinka specjalnego walczyli z silnym wiatrem i ograniczającymi widoczność tumanami kurzu.

.

Rano było potwornie zimno, termometr wskazywał -2 stopnie. Dobrze, że byliśmy na to przygotowani. Odcinek specjalny nie był długi, ale cały czas panowała na nim burza piaskowa. Choć wiejący wiatr okazywał się momentami zbawienny, gdyż rozwiewał kurz. Jechałem w grupie. Startowaliśmy co 30 sekund. W pewnym momencie nic nie było widać na trasie. Starałem się cały czas atakować i wyprzedzałem. Jechałem szybko, na 50 kilometrów przed metą stworzyliśmy zwartą grupę. Kilku zawodników się wywróciło, kilku wyprzedziłem i zająłem niezłe etapowe miejsce. Motocykl jechał całkiem dobrzepowiedział Jacek Czachor.

 

Większość odcinka specjalnego poprowadzona była po kopnym i śliskim piasku fesz-fesz. To nie jest mój ulubiony rodzaj nawierzchni. Jechaliśmy 3500 m n.p.m., a na takich wysokościach mój motocykl traci czasem moc, stąd słabsza etapowa pozycja. Jutro startuję w trochę wolniejszej grupie i nadal walczę – dodał Marek Dąbrowski.

 

W stawce motocyklowej drugi raz z rzędu tryumfował Marc Coma, który wyprzedził Cyrila Despres o 16 sekund i przeskoczył go o 2 sekundy w klasyfikacji generalnej.

źródło: Orlenteam


...a może to też Cię zainteresuje: