OFF-ROAD PL MAGAZYN 4x4 | CHALLENGE&INDEPENDENCE
Search
Logo OFF-ROAD.PL magazyn 4x4

Hołowczyc i Dąbrowski się zakopali, Czachor nadrobił na wydmach

Krzysztof Hołowczyc zajął szóste miejsce podczas piątego etapu rajdu Dakar wiodącego z Calamy do Iquique. Kierowca załogi samochodowej obronił piątą pozycję w klasyfikacji generalnej. Wśród motocyklistów ORLEN Team szybszy był dzisiaj Jacek Czachor, który na mecie pojawił się jako 19. Marek Dąbrowski był 23.

Piąty etap charakteryzował się dużym zróżnicowaniem terenu, trasa OSu liczyła 423 kilometry. Poprzedzała go krótka, 36-kilometrowa dojazdówka. Start został zlokalizowany wysoko w górach na wysokości ponad 3000 m n.p.m. Motocykliści wyruszali na trasę, kiedy  temperatura oscylowała jeszcze wokół zera. Końcówka etapu to zjazd z 2-3 kilometrowej wydmy o kącie nachylenia 32 stopni wprost na metę zlokalizowaną przed biwakiem w Iquique.

 

Samochodowa załoga ORLEN Team przez pierwszą część etapu skoncentrowała się na nadrabianiu straty do poprzedzającego ją w klasyfikacji generalnej teamu Volkswagena. Czysta jazda zaowocowała. Polski kierowca na dwa way pointy przed metą wyprzedzał Marka Millera o pięć minut. Później jednak zaczęły się prawdziwe kopne wydmy. BMW  Hołka zakopało się na jednej z nich i finalnie załoga metę odcinka przyjechała po Amerykaninie.

 

Przez pierwszą cześć OSu jechaliśmy bardzo czysto, Jean-Marc dobrze nawigował. Utrzymywaliśmy dobre, szybkie tempo. Na ostatnich trzydziestu kilometrach zakopaliśmy się na szczycie jednej z wydm. Jakoś udało nam się sprawnie z niej wykopać, natomiast mieliśmy problemy z zamknięciem drzwi. Auto podskakiwało na wybojach i baliśmy się, że te drzwi bezpowrotnie stracimy. Próbowaliśmy je przymocować różnymi sposobami. Później jeszcze raz wybraliśmy błędnie szlak. W kopnym piachu taka pomyłka kosztuje, tak też było tym razem. Ponownie się zakopaliśmy, gdyż tam nie było już żadnych śladów. Trochę pomogli nam kibice, ale to kosztowało nas około dziesięciu minut i straciliśmy całą przewagę wypracowaną wcześniejkomentował Hołowczyc.

 

Etap wygrał po raz pierwszy kierowca X-raid Stephane Peterhansel, przed dwoma zawodnikami teamu Volkswagena: Nasserem Al Attyiah oraz Carlosem Sainzem.

 

Wśród motocyklistów najszybszy był dzisiaj Goncalves, przed lokalnym faworytem Chilijczykiem Lopezem. Motocykliści ORLEN Team byli zadowoleni z tempa podczas etapu, w szczególności Jacek Czachor, który na wydmach czuje się bardzo pewnie.

 

Utrzymałem dobre tempo podczas tego długiego, ciężkiego i zróżnicowanego odcinka specjalnego. Było wiele niebezpiecznych miejsc. Musiałem być bardzo mocno skoncentrowany by nie popełnić żadnego błędu i nie wpaść w dziurę. Końcówka szła po piaskach – tutejsze są miejscami nawet trudniejsze, niż te na Saharze. Wydmy są położone bardzo wysoko, a to stwarza dodatkowe trudności. Ostatnie dwa kilometry zjeżdżaliśmy z olbrzymiej i stromej wydmy. Ona zachęcała do szybkiej jazdy, jednak myślałem już tylko o mecie i jechałem ostrożnie. Jutro ostatni etap przed przerwą, dziś mechanicy wymienią mi silnik. Wszystko zgodnie z planempowiedział Jacek Czachor.

 

Dobra jazda na odcinku, w zasadzie przez całą jego długość bez żadnych problemów. Najcięższe było ostatnie dziesięć kilometrów. Trochę zabłądziłem, gdyż pojechałem po śladach, które nie były prawidłowe. Później chciałem jak najszybciej odnaleźć właściwą drogę, motocykl cały czas się zakopywał i zaliczyłem parę niegroźnych upadków. W końcu wjechałem na ostatnią wydmę. Dziwne uczucie towarzyszyło temu zjazdowi, było tak stromo, że nie dało się jechać mniej niż 100 km na godzinę dodał Marek Dąbrowski.


Informacja: Orlenteam

...a może to też Cię zainteresuje: